Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory suszone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory suszone. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 października 2014

Pomidorowy poniedziałek inaczej [konkurs]

Normalnie po niedzielnym rosole następuje pomidorowy poniedziałek. Normalnie. Ale nie tym razem ;) Dziś zmyliłam przeciwnika. Zaryzykowałam.
Szukając inspiracji na pomidorowo- bazyliowy serek, który cierpliwie czekał na ten moment, przypomniałam sobie... 
Jakiś czas temu podczas gofrowego piątku u Stwórcy, menago siorpał zupę. Początkowo myślałam, że to jakiś sproszkowany syf. Ale nie! Zwiedziona zapachem, podpytałam. 
Rozemocjonowany z łamaną angielszczyzną niemalże wygestykulował mi każdy ze składników. Po kilku unikach. Misiaczkach. I lewych sierpowych. Uff! Udało się! Miałam przepis!
Kartoflowy nos podpowiadał mi, że serek odda swe serkowe istnienie w słusznej sprawie. 
Szybko. I pysznie ;)
I nie pomylił się...

wtorek, 2 września 2014

Ozdobniki. Ogarniam sprzęt Stwórcy

bastalenowe różowe okulary ustąpiły miejsca marchewkom. Nie sądziłam, że kiedyś to nastąpi, chyba się starzeję. Na blogu zaś witam mielonymi kulkami. Super! A gdzie przepisy na te cuda? Cuda nie cuda, ale jestem z nich dumna. Nie tylko kulinarnie.


piątek, 22 sierpnia 2014

Na zdrowie! Skål! I toud in a hole

Dziecko wnosi radość w nasze życie. A jego narodziny są doskonałą okazją, by tę radość okazać. Mężczyźni, prości w swej naturze, czynią to w dość tradycyjny sposób. I najczęściej nie później niż w dobę po narodzinach. Najpierw muszą dojść do siebie po szoku poporodowym. Niezależnie od długości czy szerokości geograficznej świeżo upieczeni tatusiowe cieszą się tak samo. Nie ma znaczenia czy toast wznosi się żubrówką, okowitą, tequilą czy śliwowicą. Najważniejsze, by skutecznie. Stwórca na ten przykład wylądował na pogotowiu z kulasem w gipsie. Faceci, duże dzieci ;)


piątek, 1 sierpnia 2014

Ciocia "Igła"

Młody po pierwszym szczepieniu. Przeżył. Nowa ciocia, Ivonne, też. Muszę pochwalić Gizmo, bo na prawdę był dzielny. Taaakie 2 szprycuchy w te swoje obwarzanki przyjął, że szok! Mama oczywiście wyluzowana, w końcu 4 lata wśród igieł przepracowała, to dziecku nawet powieka nie drgnęła ;) Poza tym, że był dzielny to okazał się w 100% facetem. A dlaczego? Bo oprócz cioci był jeszcze Pan Doktor, jak dla mnie za mało dziecięcy. Lucjanek chyba też tak stwierdził, bo przywitał go kupą serdeczności, fontanną i jak każdy Polak po jedzeniu, nie zapomniał o... siarczystym beeeknięciu! O mamo! No, ubaw po kokardy z Nim jest ;)

wtorek, 29 lipca 2014

Sezon na... #5 Zielony groszek. Na Durszlaku

Postanowiłam. Jestem na Durszlaku. Tzn. jeszcze nie wiem czy jestem, bo nadal czekam na potwierdzenie przyjęcia. Mają sprawdzić, czy mój blog odpowiada ich wymogom. No, kulinarny jest, a że czasem skrobnę coś o Młodym, to już inna bajka. Póki co zostawiam Was z groszkiem. Spieszcie się, bo sezon krótki!


piątek, 25 lipca 2014

NEW IN! I grecka uczta

Chwalę się! Za fantastyczną cenę udało mi się nabyć tacę do smażenia, pieczenia etc. Jedyne 5 noków. Głupi to ma szczęście. Na pierwszy teflon poszły naleśniki. W końcu są takie jakie powinny być, czyli cienkie, zarumienione (a nie spalone) i dużeeeee. To dzisiaj obiad, trochę na grecką nutę. Zapraszam na ruloniki z fetą, szpinakiem i tzatziki. Pod beszamelem. Muaaa!

niedziela, 13 lipca 2014

Długo robiona tarta, bardzo szybko zżarta. Niedziela na Sommarøy

Czy uwierzycie, że z tą tartą walczyłam cztery godziny, chociaż przepis zamyka się w jednej? Ściślej mówiąc nie z tartą, a z Młodym, który postanowił, urządzić wieczorny koncert. Bez Mamy nie usnę. No to hop, cyca w paszczękę. Ale niestety tym razem to nie pomogło. Sprawę zakończyło lulanie i mizianie. A tarta robiła się z przerwami. Za to w jakich okolicznościach przyrody zżarta. Spójrzcie...

niedziela, 4 maja 2014

Na mamusinym wikcie czyli najlepsza pomidorowa na świecie

Pomidorówka na blogu gościła do tej pory w dwóch wariacjach, na słodko-orientalnie i ostro. Jaka by nie była pozostanie jedną z moich ukochanych zup. I nie ma w tym żadnej przesady. Serio! Do dziś wspominam z rozczuleniem jak rodzice szykowali się na weekendowe najazdy córki z uczelni i rozpieszczali mnie właśnie pomidorową. Ledwo wyjeżdżałam z domu, a ojciec dzwonił i pytał, co ma być następnym razem. A ja zawsze uparcie twierdziłam, że... POMIDOROWA! I tak mi zostało do dziś.

środa, 26 marca 2014

"Bardzo dobre Ci wyszło"

Sama nie wiem, czym się inspirowałam, robiąc dzisiejszą kapustę. Wyszło spontanicznie. Gdy otworzyłam lodówkę, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to słoik suszonych pomidorów. No i postanowiłam go wykorzystać. Ostatecznie musiało być smaczne, bo pochwała w stylu: "Bardzo dobre Ci wyszło" nie codziennie pada z ust Misia. A potem biedny padł... w zimowy sen chyba, bo u nas nadal bardziej śnieżnie niż grillowo, ech...

sobota, 22 marca 2014

Mini frittata wymiata!

A czemu nie omlet? W sumie w składzie podobne, w wykonaniu także. Różnica skrywa się w wykończeniu dania, bowiem frittata to taki open- face omlet, czyli niezrolowany, często dodatkowo zapiekany przed podaniem omlet. Po zakupie nowego gadżetu do kuchni postanowiłam zaserwować na dzisiejsze śniadanie mini frittatę, taką na jeden kęs. Z grzankami i masełkiem czosnkowym całość wymiata!

niedziela, 16 marca 2014

Breakfast with You #9 Śniadanie z jajem

Wróciłam! Z głową pełną pomysłów. Przerwa przydała się na podładowanie akumulatorów. Ruszam pełną parą! A zaczynam od śniadania. Toż to przecież najważniejszy posiłek w ciągu dnia. A jeśli śniadanie, to może z jajeem?!? Zdrowo, pożywnie, a przede wszystkim szybko. Na blogu były już propozycje jajka sadzonego. Dzisiaj kolejna. Tym razem wsadzone. I z pesto. Ciekawi?

niedziela, 22 grudnia 2013

Świąteczni śledziożercy

Śledzi nie jadam! Po prostu ich nie lubię, bleee. A chyba nawet nigdy ich nie próbowałam? Wyglądają nieciekawie, więc pewnie też tak smakują (to jest moje wytłumaczenie). Ale święta to czas kiedy wszyscy gromadzą się przy świątecznym stole, czyli też śledziowi smakosze. Także ten przepis jest specjalnie dla Misia. 

czwartek, 14 listopada 2013

Na zimno lepsze

I znowu na okrągło. To, że później zwinęły się w krokiet, to inna historia. Poza tym musiałam jakoś wykorzystać mięso z rosołu. Tak sobie wykombinowałam, że w połączeniu z kiszoną kapustą i suszonymi pomidorami powinno być w sam raz. I było!

środa, 9 października 2013

We are the... champignons

Ciasto drożdżowe doskonale sprawdza się także w wersji wytrawnej. To oczywiście żadna nowość, bo każda pizza jest tego doskonałym przykładem. Dzisiejsza moja propozycja to takie mini- pizzerinki z farszem typu "co w lodówce miałam" ;) 

Drożdżówki z pieczarkami

Rozczyn drożdżowy: 2 łyżki letniego mleka, 20 g drożdży,1 łyżeczka cukru
(z w/w składników zrobić rozczyn, pozostawić na 15 min. do wyrośnięcia w ciepłym miejscu)

Ciasto: 1,5 szklanki mąki, 1 szklanka letniej wody, 1 łyżka roztopionego masła, 1 łyżeczka soli, rozczyn drożdżowy
Ze składników wyrobiłam miękkie i elastyczne ciasto, które odstawiłam do wyrośnięcia na 1h. 

Farsz: pomidory w oliwie, pieczarki, kukurydza, pieprz, sól, bazylia
Pieczarki pokroiłam na drobno i podsmażyłam na oliwie z pomidorów. Doprawiłam solą, pieprzem oraz bazylią. Dobrze, aby pieczarki wypuściły jak najwięcej wody. Na koniec smażenia dodałam pokrojone pomidory i kukurydzę. Pozostawiłam do wystudzenia. 

Wyrośnięte ciasto rozwałkowałam na placek o grubości ok. 1 cm, z którego powycinałam koła o wielkości ok. 5 cm. Każde ułożyłam na papierze do pieczenia na blasze i pozostawiłam do wyrośnięcia jeszcze na ok. 30 min. Następnie w każdym placku zrobiłam wgłębienie, które uzupełniłam farszem pieczarkowym. Brzeg ciasta posmarowałam roztrzepanym jajkiem. Wszystko ostatecznie posypałam jeszcze odrobiną bazylii i wstawiłam do piekarnika na 15 min. w 180st. 


Świetnie sprawdzają się jako przekąska

piątek, 4 października 2013

Addio pomidore... czyli czerwone kopytka

Ostatnio mam straszną ochotę na suszone pomidory. Dodaję je gdzie tylko mogę. Dlatego niech Was nie dziwi dzisiejszy przepis. Jeśli mogą być zielone, to czemu nie czerwone. Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie spróbowała...


2-3 duże ugotowane ziemniaki
mąka pszenna i ziemniaczana w proporcji 2:1
1 jajko
suszone pomidory drobno pokrojone
szczypta papryki mielonej (niekoniecznie)
sól do smaku

Standardowo ziemniaki ugotowałam dzień wcześniej. Starłam na tarce, dodałam mąkę, sól, paprykę i suszone pomidory. Wyrobiłam ciasto (jeśli jest kleiste delikatnie podsypujemy mąką, ale nie należy z nią przesadzać, bo potem możemy sobie połamać zęby o kopytka ;)), które następnie podzieliłam na części. Z każdej zrolowałam pasek, oklepałam nożem i pokroiłam w romby. Kopytka wrzuciłam na wrzącą osoloną wodę i gotowałam do wypłynięcia (od czasu do czasu mieszając, aby nie przywarły do dna).

Najlepsze są odsmażone na oliwie... mniam
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Powiązane posty: