poniedziałek, 23 września 2013

Rogaliki drożdżowe z budyniem kokosowym

Czy ja mówiłam, że nie lubię piec??? Tiaaa... Cofam co powiedziałam, przynajmniej na ten jeden raz. A może na 16 razów tzn. rogalików ;) Początkowo miałam ściśle trzymać się zapożyczonego przepisu i zrobić rogaliki z dżemem. Ale moja daleko posunięta ostatnio fantazja kulinarna podsunęła mi pomysł na

Rogaliki drożdżowe z budyniem kokosowym

Dziś nietypowo zaczynamy od końca...

Budyń kokosowy:

1 szklanka mleka
2 łyżki mąki
1 łyżka cukru
1 łyżeczka masła
wiórki kokosowe

Mleko podzieliłam na 2 części- pierwszą zagotowałam z masłem i cukrem, drugą połączyłam z mąką i wiórkami. Gdy mleko nr 1 zaczęło się gotować, dodałam mleko nr 2 i cały czas mieszałam, aż do uzyskania gładkiej masy. Wystudziłam. 
                                                                                                            
Ciasto:

20 g drożdży
1/4 szklanki mleka
1 łyżka cukru
250 g mąki tortowej
50 g miękkiego masła
1 jajko

(na 16 szt.)

Drożdże rozpuściłam w letnim mleku i pozostawiłam do wyrośnięcia. Masło połączyłam z mąką, jajkiem, cukrem i wyrośniętym zaczynem. Zagniotłam ciasto. Krótki oddech... i lecimy dalej. Ciasto podzieliłam na 2 części i każdą z nich rozwałkowałam na kształt koła (bliżej mu raczej było do kwadratury koła ;) Podzieliłam na 8 trójkątów. Na każdy nałożyłam po łyżeczce budyniu i zwinęłam, zaczynając od dłuższego końca, szpic ciasta zgodnie z przepisem podwinęłam pod spód. Pominęłam motyw z roztrzepanym jajkiem i wstawiłam do rozgrzanego piekarnika (170 st. z termoobiegiem) na 15 min. 


Wyszły małe karykaturki rogalików :D :D :D 
Do ideału daleko, ale jak na pierwszy raz i tak nie jest źle. Po 1. nadzienie było zbyt miękkie i rogaliki przy zwijaniu spłaszczały się za bardzo. Po 2. jakby ich szczelnie nie zawinąć, to budyń wyciekał w trakcie pieczenia. Ale i tak są pyszneeee!!!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeśli już zbłądziłeś w bastaleny strony, jesteś o komentarz mile poproszony ;)

Drogi "Anonimie" Ciebie też nie minie. Wpisz, proszę, w komentarzu chociaż swoje imię ;)