Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rogaliki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rogaliki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 grudnia 2014

Z dalekich wypraw #9 Na świętej Lusi bułka być musi!

Normalnie o tej porze, zwyczajowo pod domem imć Jaruzelskiego, odbywały się protesty z udziałem przeciwników, jak i marsze zwolenników wprowadzenia stanu wojennego.
Takie rzeczy tylko w Polsce. Tradycyjne. Smutne. Nic, tylko się wrzucić pod "pędzące' pendolino. Ha! Bo my mamy w sobie coś takiego, co każe nam świętować przegrane bitwy. Nie przez nas rozpętane wojny. Mordy i rzezie. Płacić niebotyczne odszkodowania za nie nasze więzienia. Ale u nas. Bo my lubimy być tacy włazi w dupę uprzejmi. Dla tych, którzy później nam ją pokazują. I z wiz się śmieją prosto w twarz.
Zamiast cieszyć się. My wolimy zgrywać Mickiewiczowskiego Konrada. I cierpieć po stokroć za milijony.
Co innego Szwedzi...

sobota, 12 października 2013

W malinowym chruśniaku

Podejście nr 2 do rogalików. Ciasto znowu drożdżowe, ale inna technika wyrastania, bo na tzw. topielca. I nadzienie malinowe... Niestety znowu nie udało mi się okiełznać dżemu w środku, ale cudownie miękkie ciasto rekompensuje jego nieznaczny brak

Topielce z dżemem malinowym

2 szklanki mąki tortowej
1/4 szklanki cukru
1/3 szklanki mleka
50 g drożdży
1 łyżka jogurtu naturalnego
1 jajko
120 g roztopionego masła
dżem malinowy

Z drożdży mleka i łyżeczki cukru zrobiłam rozczyn. Następnie do mąki dodałam wszystkie składniki i wyrobiłam ciasto (strasznie się kleiło). Do wysokiego naczynia nalałam zimnej wody i włożyłam kulkę wyrobionego ciasta, tak aby było całkowicie przykryte wodą. Teraz moment wyczekiwania, aż ciasto wypłynie (czas jest różny od 30 min. do 2h nawet, u mnie wypłynęło już po 15 min.). 

Wyjęłam z wody, na oprószonej mąką stolnicy wyrobiłam ciasto, które podzieliłam na 4 części. Każdą rozwałkowałam na cienki placek i podzieliłam na 8 trójkątów. U podstawy każdego z trójkątów położyłam łyżeczką dżemu i zwinęłam, formując rogalika.

Piekłam przez 15-20 min. w 180st. do zabrązowienia (pominęłam tylko etap 20-minutowego wyrastania przed pieczeniem, ale rogaliki i tak się udały ;))

Nie posmarowałam do pieczenia jajkiem, nie oprószyłam cukrem pudrem... i tak zaraz znikną ;)

Na podstawie oryginału "Zatapiane rogaliki"
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Powiązane posty:



























poniedziałek, 23 września 2013

Rogaliki drożdżowe z budyniem kokosowym

Czy ja mówiłam, że nie lubię piec??? Tiaaa... Cofam co powiedziałam, przynajmniej na ten jeden raz. A może na 16 razów tzn. rogalików ;) Początkowo miałam ściśle trzymać się zapożyczonego przepisu i zrobić rogaliki z dżemem. Ale moja daleko posunięta ostatnio fantazja kulinarna podsunęła mi pomysł na

Rogaliki drożdżowe z budyniem kokosowym

Dziś nietypowo zaczynamy od końca...

Budyń kokosowy:

1 szklanka mleka
2 łyżki mąki
1 łyżka cukru
1 łyżeczka masła
wiórki kokosowe

Mleko podzieliłam na 2 części- pierwszą zagotowałam z masłem i cukrem, drugą połączyłam z mąką i wiórkami. Gdy mleko nr 1 zaczęło się gotować, dodałam mleko nr 2 i cały czas mieszałam, aż do uzyskania gładkiej masy. Wystudziłam. 
                                                                                                            
Ciasto:

20 g drożdży
1/4 szklanki mleka
1 łyżka cukru
250 g mąki tortowej
50 g miękkiego masła
1 jajko

(na 16 szt.)

Drożdże rozpuściłam w letnim mleku i pozostawiłam do wyrośnięcia. Masło połączyłam z mąką, jajkiem, cukrem i wyrośniętym zaczynem. Zagniotłam ciasto. Krótki oddech... i lecimy dalej. Ciasto podzieliłam na 2 części i każdą z nich rozwałkowałam na kształt koła (bliżej mu raczej było do kwadratury koła ;) Podzieliłam na 8 trójkątów. Na każdy nałożyłam po łyżeczce budyniu i zwinęłam, zaczynając od dłuższego końca, szpic ciasta zgodnie z przepisem podwinęłam pod spód. Pominęłam motyw z roztrzepanym jajkiem i wstawiłam do rozgrzanego piekarnika (170 st. z termoobiegiem) na 15 min. 


Wyszły małe karykaturki rogalików :D :D :D 
Do ideału daleko, ale jak na pierwszy raz i tak nie jest źle. Po 1. nadzienie było zbyt miękkie i rogaliki przy zwijaniu spłaszczały się za bardzo. Po 2. jakby ich szczelnie nie zawinąć, to budyń wyciekał w trakcie pieczenia. Ale i tak są pyszneeee!!!