Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalafior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalafior. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 października 2014

Zupę z przestworzy do konkursu się tworzy

W czasie lotu ludzie się nudzą. Normalne to. 
No, chyba że są to pasażerowie wiadomego pochodzenia. Latający tanimi liniami. Syndromem dnia poprzedniego. Ze skłonnością do nadmiernego odwodnienia. Gadania bez skrępowania. Z przeświadczeniem, że się ich nie słyszy. I nie rozumie. Ha!
Jak już się człowiek nałyka śliny. Opanuje nudności. I wyrzuci z pamięci pierwszą część "Oszukać przeznaczenie". Zaczyna czytać pokładowe pisemka. I czasem coś pożytecznego wyczyta. Pomysł na obiad, na przykład. Taki jak ten.

czwartek, 25 września 2014

Sezon na... #7 Owieczki. Currygodna, ta kapusta!

"So let's love fully. And let's love loud. Let's love now..."
Od wczoraj tak chodzę i nucę. I duszę. 
Bo dziś dzień duszenia. Fårikål. 
Biedne owieczki na rzeź prowadzone. A potem w kapuście duszone. Najprościej jak się da. Ciach, ciach, ciaach. W ósemki. I płyniemy.
Bez owieczki. Ale popłynęłam. W smaki, których do tej pory nie łączyłam. 
Odwekowałam zeszłoroczną kapustę. Warto było. Popłynąć. Dopłynąć. Rozpłynąć się.

poniedziałek, 1 września 2014

Żurawinowo. Leniwie. I jeszcze raz kalafiorowo

Zaniemogłam. Ponownie. Auuuć! Przypomniała sobie o mnie uropatogenna paskuda. A matka głowi się i stęka. Normalnie zapodałabym furaginę. Normalnie kiedyś nie cyckowalam. Drugie auuuć! Odpaliłam Wielospecjalistyczną Przychodnię Google i czytam. A tu... brać. Nie można. Sik żółty. Mleko żółte. Odciągaj. Nie trzeba odciągać. Trzecie auuuć! I zonk! Ostatecznie leczę się żurawiną, popijam herbatką i wygrzewam. Total leniuch. Auuuć :P

piątek, 8 sierpnia 2014

NEW IN! A na to wszystko... zasmażka!!!

Nie (samo)chwaląc się, znowu nabyłam coś za śmieszne pieniądze. Jeśli Wam powiem, że to cudo kosztowało mnie zaledwie 20 noków, to chyba się opłacało. Chyba nawet bardzo. A mając w perspektywie parowanie warzyw dla Gizmo, dzisiejszy nabytek uważam za wręcz niezaprzeczalną konieczność w kuchni każdej młodej mamuśki. A jeśli jeszcze dodam, że owe cudo jest firmy Fiskars (i nie jest to wpis sponsorowany), to czasem się okazuje, że mam więcej szczęścia niż rozumu. A raczej rozumku, bo u mnie malutki. Jak u Prosiaczka ;)

środa, 23 lipca 2014

Sezon na... #4 KALAFIORowe fochy

Basta! Ja jak nie lubię jak mi się chłop do garów wtrąca! Ja mu śrubek w garażu nie układam. Nawet kiedy robi to w dobrej wierze, zawsze mam total zdenerwowania. Kuchnia to mój "garaż" i ja tu rządzę! Kością niezgody jest nieszczęsny kalafior niezgody, zalegający w lodówce, którym to dziwnym zbiegiem okoliczności, zainteresował się Stwórca. Musiałam coś szybko z nim zrobić. To jak szybko, to może tak!

czwartek, 17 lipca 2014

Mój pierwszy krem

Pomału wracam do starych nawyków żywieniowych. Po żurawinie wysypu nie było, to próbujemy dalej. A dalej taka zupa. I mój pierwszy krem. Plus bagietka czosnkowa. O, jak mi tego brakowało! A jutro się okaże, czy nie namieszałam w jelitkach Młodego. Dla złagodzenia z dużą ilością koperku. Uwielbiam!

niedziela, 30 marca 2014

Bo kwiatki lubią słońce czyli o tym jak przemyciłam kalafiora

U Misia kalafior bez bułczano- maślanej okrasy nie przejdzie. Nie ma bata. Ma być omasta i basta! A co ja biedna miałam zrobić z dwoma zalegającymi kalafiorami w lodówce, gdy nawet okruszka bułki tartej nie uświadczysz na gospodarstwie? Najprościej ruszyć głową. Przypomniałam sobie, że Margarytka nie tak dawno serwowała kotlety kalafiorowe. No i masz babo rozwiązanie. A i z panierką sobie poradziłam. 


wtorek, 17 września 2013

A variation with the Cyprus cabbage

Ciekawi co to?? Ostatnio się dowiedziałam, że kapustą cypryjską, z racji swego pochodzenia, nazywany był... kalafior. Jakże to dobrze czasami wyczytać coś ciekawego, a potem wymyślić sobie coś takiego:

Wariacja pieczarkowo- kalafiorowa

Składniki: 
  • mały kalafior
  • 5 średnich pieczarek
  • groszek zielony
  • kostka rosołowa
  • makaron, np. rurki
  • żółtko (lub śmietana i mąka)
  • natka pietruszki
  • oliwa
  • sól, pieprz





Przygotowanie:

Kalafiora umyć, pokroić w różyczki, odłożyć tyle ile potrzeba na zupę (ja zawsze robię to na oko). Zagotować wodę z kostką rosołową. Ugotować makaron. Pieczarki oczyścić, pokroić w plasterki i delikatnie podsmażyć na oliwie. 
Kalafiora wrzucić do wywaru i ugotować na półmiękko. Następnie dodać pieczarki oraz groszek. Chwilę pogotować. Dodać makaron. Zaprawić żółtkiem lub mąką i śmietaną. Podawać ze świeżo posiekaną natką pietruszki.


I've read recently that the cauliflower, by virtue of his origin, was called Cyprus cabbage. Interestingly ;) As well read sth interesting time to time. And then come up with something like this:

Champignon Cauliflower Variation

Ingredients:
  • small cauliflower
  • 5 middle champignon
  • green peas
  • broth cube
  • pasta, e.g. tube
  • yolk (or sour cream and flour)
  • parsley
  • salt, pepper
  • olive oil

Preparation: 

Wash cauliflour. Then cut it into florets and put as many as you need for the soup. Boil water with the broth cube and put the florets of cauliflower. In other pot cook the pasta. Clean the champignon, cut into slices and lightly fry into olive oil. When cauliflower are soft add the champignon, green peas and boil for a while. Then add the pasta. Season soup with flour with sour cream (or yolk) and boil about 5 min. Served with freshly chopped persley.  

And how do you like it?