czwartek, 18 września 2014

ARE YOU READY TO FREDDIE? I znowu konkurs

Ci, którzy znają mnie nieco dłużej, wiedzą, jakim szacunkiem darzę Freddiego i Queen.
Co tu dużo mówić? Ja ich po prostu KOCHAM!
Jako, że byli oni jakby wpisani w muzyczną kulturę Szwajcarii, postanowiłam stanąć w kulinarne szranki Victorinox. Bez noża może być trochę trudno. Więc go sobie "wymyśliłam" ;) W końcu liczy się zabawa. I pomysł ;)
To nad Jeziorem Genewskim odbywa się coroczny "Freddie For A Day".
A pomnik? To turystyczna mekka fanów. 
Też będę miała stamtąd słit focię... Kiedyś ;)


Kiedy zapytałam kolegę, mieszkającego w Davos, czym mógłby mnie wspomóc, odpowiedział, że Szwajcarzy są raczej kulinarnymi monogamistami. Wierni founde. I dumni z czekolady.
Bez większego zastanawiania postawiłam na mocno czekoladowego Gizmo. Tym razem wersja mini. Z galaretkami. W barwach zachodzącego słońca skąpanego w lazurze Jeziora Genewskiego.

Nieskromnie powiem: Czekoladowa ekstaza!
Moje kubełki znowu szalały. 
Stwórca zdębiał. I prosił o dokładkę. I o dokładkę dokładki.
A to duży komplement. Bo nie każde ciasto mu TAK smakuje ;) 

gorzka czekolada (70%) 200g
białka i żółtka z 4 jajek
roztopione masło 200g
cukier (puder) 200g

Śnieżka, bita śmietana
zimne mleko 200ml
żelatyna pół łyżeczki

kolorowe galaretki (pomarańczowa, cytrynowa, agrestowa)

Całą zabawę rozpoczęłam od końca. Galaretki przygotowałam zgodnie z przepisem na opakowaniu. Rozlałam do trzech osobnych foremek i kiedy nieco przestygły, wstawiłam do lodówki do stężenia. Ostatecznie pokroiłam je w kostkę (i tak na prawdę zużyłam połowę przygotowanej ilości).

Do misy miksera wlałam zimne mleko. Wsypałam zawartość torebki z bitą śmietaną. Miksowałam na najwyższych obrotach przez 3 min. Pod koniec dodałam rozpuszczoną żelatynę i miksowałam kolejną minutę. Całość wylądowała obok galaretek w lodówce.

  Ciasto przygotowałam minimum 4-5h później. Najpierw rozpuściłam czekoladę w kąpieli wodnej. W osobnej miseczce rozpuściłam masło. Białka ubiłam na pianę ze szczyptą soli. Żółtka zmiksowałam z cukrem. Dalej kolejno wlałam masło, czekoladę. Połączyłam na jednolitą masę. Na koniec partiami i delikatnie dodawałam ubite białka. Wymieszałam i przelałam do formy (uprzednio wyłożonej papierem do pieczenia,  o średnicy 18 cm). Zapiekałam 50 min. w 150st.. Wystudziłam.

W czasie wystudzania ciasto standardowo pięknie opadło. Powstałą dziurę wypełniłam bitą śmietaną, a górę "obsypałam" kostkami kolorowych galaretek.

Szwajcarskie inspiracjeKulinarna pamiątka z wakacji 2014

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeśli już zbłądziłeś w bastaleny strony, jesteś o komentarz mile poproszony ;)

Drogi "Anonimie" Ciebie też nie minie. Wpisz, proszę, w komentarzu chociaż swoje imię ;)