"So let's love fully. And let's love loud. Let's love now..."
Od wczoraj tak chodzę i nucę. I duszę.
Bo dziś dzień duszenia. Fårikål.
Biedne owieczki na rzeź prowadzone. A potem w kapuście duszone. Najprościej jak się da. Ciach, ciach, ciaach. W ósemki. I płyniemy.
Bez owieczki. Ale popłynęłam. W smaki, których do tej pory nie łączyłam.
Odwekowałam zeszłoroczną kapustę. Warto było. Popłynąć. Dopłynąć. Rozpłynąć się.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywnie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 25 września 2014
niedziela, 13 lipca 2014
Długo robiona tarta, bardzo szybko zżarta. Niedziela na Sommarøy
Czy uwierzycie, że z tą tartą walczyłam cztery godziny, chociaż przepis zamyka się w jednej? Ściślej mówiąc nie z tartą, a z Młodym, który postanowił, urządzić wieczorny koncert. Bez Mamy nie usnę. No to hop, cyca w paszczękę. Ale niestety tym razem to nie pomogło. Sprawę zakończyło lulanie i mizianie. A tarta robiła się z przerwami. Za to w jakich okolicznościach przyrody zżarta. Spójrzcie...
Etykiety:
feta,
maksimum możliwości,
minimum składników,
na zimno,
Norge,
obiad,
pomidory suszone,
przekąska,
przepisowo,
przystawka,
szpinak,
tarta,
w sam raz na raz,
warzywnie,
zapiekane
czwartek, 29 maja 2014
Ponadczasowa klasyka na talerzu
Tak jak świat mody ma małą czarną, tak świat kuchni ma sałatkę z pomidorów i ogórków. Zawsze gdy nie mam pomysłu na przekąskę, ona sprawdza się idealnie. Dzisiaj proponuję wersje wzbogaconą. Cóż więcej potrzeba? Zwłaszcza gdy jest to romantyczna kolacja we dwoje, a Młody cichutko śpi ;)) Po cudownie spędzonym dniu. W sam raz! Imieninowo.
niedziela, 27 kwietnia 2014
Miał być grill, a (znowu) niewypał
Na tę okazję przygotowałam (znowu) sałatkę kartoflaną. Skoro ją już zrobiłam, to wrzucę i się pochwalę chociaż. Do tego skrzydełka BBQ. Palce lizane były. I co z tego jak (znowu) przyszło nam pałaszować wszystko w domowym zaciszu. Ale przynajmniej "Żelazną damę" sobie obejrzeliśmy.
środa, 16 kwietnia 2014
Co za pasztet!
Nie ma zająca, pasztetu na święta nie będzie. O co to, to nie! Bo kto powiedział, że pasztet tylko z mięcha musi być zrobiony. Oczywiście wszystkim mięsożernym "pasztetowcom" z całego serca zazdroszczę, zarówno pracy jak i konsumpcji tych domowych pyszności. Tymczasem wrzucam szybką i równie smaczną wersję zastępczą dla roślinożerców. Enjoy!
niedziela, 13 kwietnia 2014
Dziwne? Ale zjadliwe #2 Grasz w zielone? Gram i ja!
Ostatnio kubki smakowe Misia wystawione są na prawdziwą próbę. "Co to takie słodkie?" Bingo! O to chodziło! Zbity z pantałyku totalnie, ale rozsmakowany po uszy. Biedny ma ze mną ostatnio trzy światy... ale chyba specjalnie nie narzeka. A przepis polecam! Gwarantuję, że i Wasze kubki smakowe będą w totalnym szoku.
czwartek, 10 kwietnia 2014
KartofLove Story
Zasłyszane, wyczytane: "Piękna blond włosa Polka pojechawszy na wakacje do Bułgarii, wzbudziła gorące uczucie w pewnym Warneńczyku. Turek codziennie zarzucał ją prezentami. Dzień rozstania zbliżał się nieuchronnie. Czas i żal było wracać z wakacji. Pociąg stał gotów do odjazdu, gdy w ostatniej chwili w na peron wpadł ów Turek i wręczył przez okno swojej wybrance, z serca płynący, ostatni podarunek. Był to- jak się po chwili okazało- dwukilowy worek dorodnych kartofli".
wtorek, 18 lutego 2014
Hindu kuszaj!
Przedszkolną wersję marchewki z groszkiem trudno pobić. Nigdy nie przypuszczałam, że można ją podać na inny sposób, dopóki nie wyszperałam w necie przepisu na hinduską nutę. Podchodziłam do niej nieco sceptycznie, gdyż według mnie dodanie do niej kminku to kulinarna profanacja. W myśl zasady- jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz- postanowiłam sprofanować smak dzieciństwa. Nie żałuję!
sobota, 15 lutego 2014
O basta! Wege pasta
Za oknem słońce... w końcu! Czemu nie oddać się chwili zapomnienia w kuchni. Mamy weekend i coś dobrego się należy. No to może spaghetti? Ale żeby nie było, że nudnie zwijane na widelcu, to zapraszam na ciasto makaronowe. I przy okazji spełniam prośbę mięsnych niejadków ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)