Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 sierpnia 2014

Tarta Julii warta czyli o tym jak hejterzy otwierają oczy

Jakiś czas temu oburzony ANONIMOWY zarzucił mi brak kulinarnej wiedzy. Że niby nie wiem z czego się oryginalne kisz lotaryński robi. Ponadto dowiedziałam się, że karmienie piersią nie jest metodą antykoncepcyjną. Naprawdę?!? Troskliwy Anonim na koniec radził się dokształcić, nie wiem tylko czy chodzi o gotowanie czy o biologię? Chyba poproszę Stwórcę o wieczorne korepetycje z przystosowania do życia w rodzinie, bo taka niekumata jestem. Szkoda, że się człowieczek zapomniał podpisać, bo to trochę nie ładnie tak błotem bezimiennie obrzucać. A bloga piszę z przymrużeniem oka, Drodzy Czytelnicy ;)

sobota, 9 sierpnia 2014

Child time. Julia. A kisz mi stąd!

Jakkolwiek ten tytuł nie zabrzmiał, a połowa z Was nie zajrzała tu z ciekawości, od razu uprzedzam wszystkie pytania. Nie! Nie jestem w ciąży. Na razie to chyba średnio możliwe, zważywszy na fakt, iż Młody wypija ze mnie codziennie hektolitry białkowego koktajlu, czym blokuje moją owulację. A po drugie, tylko nie Julka. Na dziewczęcym rynku imion nawał ich. Zaraz obok Oliwek, Zoś i Natalek. No, właśnie, kiedyś to i nawet na Natalię bym się skusiła. Ale teraz, idąc za ciosem, fasolka XX staropolszczyzną dorównywać musi. Imiona Lucjan Leon przecież zobowiązują ;) A z Julią to ja sobie kisz zrobiłam. Z Julią Child oczywiście.

niedziela, 13 lipca 2014

Długo robiona tarta, bardzo szybko zżarta. Niedziela na Sommarøy

Czy uwierzycie, że z tą tartą walczyłam cztery godziny, chociaż przepis zamyka się w jednej? Ściślej mówiąc nie z tartą, a z Młodym, który postanowił, urządzić wieczorny koncert. Bez Mamy nie usnę. No to hop, cyca w paszczękę. Ale niestety tym razem to nie pomogło. Sprawę zakończyło lulanie i mizianie. A tarta robiła się z przerwami. Za to w jakich okolicznościach przyrody zżarta. Spójrzcie...

niedziela, 11 maja 2014

Sezon na... #2 Rabarbar. Tarta z ostatniego toczenia

Szaleństwa nie będzie. Wiosenny MUST HAVE raczej nie inaczej. Z resztą na niewiele mnie teraz stać, mentalnie i fizycznie. Ledwo dotoczyłam się na ryneczek LIDLa po rabarbar. Miało być na krucho, ostatecznie zdecydowałam się na szybkiego francuza. Ale było warto. Pępuszkowi chyba też smakowało. Swoją drogą, już wiem czemu z niego taki byczek rośnie ;)


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Z dalekich wypraw #4 Five o'clock. Tart time!

W lodówce zalegała mi kostka twarogu. A dawno nie piekłam nic słodkiego. Tak sobie pomyślałam, że weekend to odpowiednia pora, aby nadrobić zaległości. Mało być szybko, mało być smacznie! Dlatego znowu tarta. I znowu biała. I prawdziwie angielska. Tarta, której nie powstydzi się Królowa. Omomom!

środa, 2 kwietnia 2014

Dziwne? Ale zjadliwe #1 Ślimak, ślimak pokaż rogi...

... nie mam białego sera na pierogi, ale mam białą kiełbasę i nie zawaham się jej użyć. Nie zawaham się także wpisem tym zainaugurować cyklu "Dziwne? Ale zjadliwe". No właśnie, dziwne połączenie? Na pierwszy rzut oka może i tak. Ale gwarantuję, że zjadliwe. I nawet chce się dokładkę. Początkowo miała być pizza, ale nie chciało mi się zagniatać ciasta. Więc poszłam na skróty i zrobiłam tartę. Ale z totalnie z innej beczki. A raczej innej kiełbasy. Próbowaliście kiedyś tak?


wtorek, 31 grudnia 2013

Za pięć minut dwunasta

Miała być tarta straciatella. Ale jak to ze mną bywa, decyzje zmieniam z chwilą znalezienia nowego przepisu. Cóż, tarta pozostała jednak w innej konwencji. Tę trochę sobie wykombinowałam, nie wiem czy nie przekombinowałam? Okaże się za pięć minut dwunasta... Szczęśliwego Nowego Roku!!!

środa, 13 listopada 2013

Tarta(k)

Ostatnio mam ochotę na okrągłe wypieki, i wcale nie na słodko. Wczoraj pizza, dzisiaj tarta. I muszę przyznać, że trochę zaryzykowałam, bo zrobiłam ją z tuńczykiem, hmm. Obawiałam się czy będzie zjadliwa, przeze mnie oczywiście. A wyszło pyszne, jak zawsze ;)