Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieprzepisowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieprzepisowo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 grudnia 2014

Gotuj z... #4 Się gra! Się ma!

Ha! Biblioteczka się zapełnia. Człowiek gotować nie umie. To sobie chociaż poczyta. O rozmowach przy jedzeniu. Do porannej kawy. I owsianki.
Od czapy sobie napisałam. Bez namysłu większego. Palce same wystukały. Na spontanie.
Ale widać legenda nie umiera nigdy. I na dobrym ludzie się znają. Jeśli tak? To... Freddie love you!

niedziela, 30 listopada 2014

Nie ma weny, nie ma bastaleny #3 List do M.

Liść opadł. Zmrok zapadł. Listopad. Przeminął. Przemknął. 
Krótki przegląd tego co poczyniłam. Bo dawno podsumowania nie było.
I list do M. Bo każdy ma w sobie coś z dziecka.
A ja jestem w takim momencie, gdzie samo mieszanie chochelką już mi nie wystarcza. 
Muszę się odbić od kociołkowego dna. 
Pójść dalej.
A do tego potrzebuję warsztatu. Którego trochę mi brakuje. 
Zatem... 
Zamykamy listopad. I czekamy na choinkę.

środa, 19 listopada 2014

Nieprzepisowo #17 Matki kuchenne wzloty i upadki czyli Gizmowsianka na 5!

Dominujący w jadłospisie smak słodki to nadmiar Ziemi (nierównowaga w żołądku). Zbyt dużo Ziemi zasypuje Ogień (osłabia serce i jelito cienkie) i Wodę (osłabia nerki i pęcherz moczowy). Zaś brak Wody sprawi, że wyschnie Drzewo (gorąco w wątrobie i woreczku żółciowym). 
Natomiast bezpośredni wpływ nadmiaru słodyczy obejmie kolejną po Ziemi przemianę, czyli Metal (jelito grube), stwarzając problemy w postaci zaparć lub biegunek. 
To przykład braku równowagi (i mojej niewiedzy ;)), który może pogłębiać się i obejmować kolejne organy, jeśli w porę nie dostarczy się zrównoważonego pięcioma smakami pożywienia.

niedziela, 16 listopada 2014

Nieprzepisowo #16 Historia pierwszej owsianki i wstęp do kuchni pięciu smaków

Bałam się tego strasznie. Jak wszystkiego, co związane z Gizmo. I instytucją... lekarza.
Bałam. I wykrakałam.
Na wizycie 4,5+ Gizmo "stał się" tabelką. Wagą. I długością. Proporcją. Która nie pasuje do schematu. 
A nie zdrowym, wesołym chłopczykiem. Który nie chce być statystycznym. Standardowym. Pięćdziesiątym centylem. Woli elitarną grupę 25.
Odpowiadając na krzyżowy ogień pytań, zapierałam się obiema piersiami, że zasysa je do bezdennego dna. Że ma na zawołanie. Kiedy chce. I gdzie chce. Nawet w nocy. Farciarz jeden!
Ale wyrok zapadł. Proszę pobawić się w owsiankowanie.

wtorek, 7 października 2014

Nieprzepisowo #15 Oszukać sumienie. Zaspokoić pragnienie, czyli kawa z mlekiem, raz!

Kawa. Jedyna rzecz, bez której nie wyobrażam sobie totalnie dnia. Potem druga. Nieraz trzecia. Czwarta. W pół do piątej.
Bywała. Przed tym, zanim różową krechą odcięłam się od źródełka.
Było ciężko. I nadal jest. 
Ale nie przez detoks. Tylko gadanie. 
Nie pij kawy! Jesteś w ciąży! 
Pijesz kawę? Przecież karmisz!
No i...???

niedziela, 28 września 2014

Nieprzepisowo #14 Stwórcy szkiełkiem i okiem

Ostatnią niedzielę września postanowiliśmy wykorzystać na plenerową sesję. 
Tym bardziej, że słonecznie od rana było. Nie padało. I pierwszy śnieg, który postraszył we wtorek, już stopniał.
Poza tym Stwórca, doświadczony fotopstryk, uzbrojony we wszelkiego kalibru obiektywy, mógł się w końcu wykazać swoimi zdolnościami. 
Mama wystroiła Gizmo w niedźwiadka. Sama nieco nosek przypudrowała. I... 

wtorek, 9 września 2014

Nieprzepisowo #13 Gdy emocje już opadną, cieszą nas zwykłe dni

Zawsze myślałam, że macierzyństwo przeorganizuje moje dotychczasowe życie o 180 stopni. 
Jasne! Pierwszy miesiąc był totalną jazdą bez trzymanki. Gizmo przyssany do cycka. Gipsujący Stwórca. Moje poharatane bebechy. 
Można było odnieść wrażenie, że teraz to już tylko gary, smoczki, puszcza kampinoska i kupa na czole. 
A codzienna "monotonia" pryśnie niczym bańka mydlana. 
Nic bardziej mylnego!
Dziecko wniosło zmiany w moje życie, nie neguję tego. 
Ale nie na tyle, by je pod siebie podporządkować. 
Ono je po prostu dopełniło i pozwoliło cieszyć się małymi szczęściami, których do tej pory nie dostrzegałam.

poniedziałek, 1 września 2014

Światowe zupy z plagiatem w tle. Podsumowanie akcji

Moja pierwsza durszlakowa akcja zakończona. Poniżej jej podsumowanie. Muszę powiedzieć, że niektóre przepisy na prawdę mnie zaintrygowały i jestem w stanie pokusić się o ich wykonanie. Ale żeby nie było tylko miło i słodko, trafił się jeden plagiat! Wykryto go i wpis został natychmiast usunięty. 


czwartek, 28 sierpnia 2014

Nie ma weny, nie ma bastaleny #2

W sierpniu na blogu istny szał ciał i postów. Dosłownie i w przenośni. A to za sprawą dwóch portali kulinarnych, których szeregi zasiliłam. Dwóch konkursów kulinarnych, w których startowałam oraz zmiany wizerunkowej, którą poczyniłam. Zaczęliśmy też się ze Stwórcą i Gizmo ruszać, bo sport to zdrowie ;) Sierpień zamykam pod znakiem aktywności, wszelakiej. Nie nudziłam się, oj nie ;)

wtorek, 19 sierpnia 2014

Nieprzepisowo #12 Z pamiętnika Matki- Aparatki #2

Osiągnęliśmy kolejny stopień wtajemniczenia. Poranne uśmiechy. Wieczorne rozmowy. Hulanki kocykowe. W końcu mam z kim pogadać, kiedy Stwórca w pracy. Trzeci miesiąc za nami. Ciasto trymestrowe zrobię w weekend. Dziś wrzucam jedynie focisza, tylko na to mnie stać ;) Wolę zachwycać się matkowaniem! Gizmo pozdrawia!

wtorek, 12 sierpnia 2014

Tarta Julii warta czyli o tym jak hejterzy otwierają oczy

Jakiś czas temu oburzony ANONIMOWY zarzucił mi brak kulinarnej wiedzy. Że niby nie wiem z czego się oryginalne kisz lotaryński robi. Ponadto dowiedziałam się, że karmienie piersią nie jest metodą antykoncepcyjną. Naprawdę?!? Troskliwy Anonim na koniec radził się dokształcić, nie wiem tylko czy chodzi o gotowanie czy o biologię? Chyba poproszę Stwórcę o wieczorne korepetycje z przystosowania do życia w rodzinie, bo taka niekumata jestem. Szkoda, że się człowieczek zapomniał podpisać, bo to trochę nie ładnie tak błotem bezimiennie obrzucać. A bloga piszę z przymrużeniem oka, Drodzy Czytelnicy ;)

niedziela, 10 sierpnia 2014

Nieprzepisowo #11 Cudowne dziecko niewidzialnych pedałów. Mama wraca do gry. I statusiały Stwórca czyli fit rodzinka w komplecie

Młody przygotowuje się do udziału w Tour de Pologne :) Albo przynajmniej do sztafety 4x100m. Najgorzej jest w nocy. I nie tylko z tym, bo to tylko dodatek do jego daleko posuniętej bezsenności. Jeśli uda nam się położyć przed 3.00, to jesteśmy happy. Ani bujanie, ani kąpanie... Nie pomaga nic, ani prośba, ani cyc. Już go nawet ostatnio podstępnie zatargałam do łóżka, położyłam między mną i Stwórcą. Myślę, niech i On jakiś udział w usypianie wniesie (przy okazji film oglądnąć chcieliśmy, "Ostatni, najszybszy Indian", polecam tak na marginesie). A Młody tylko łypnął, to na mnie, to na Tatę, nie bardzo ogarniał chyba sytuację, bo jakoś tak ciaśniej niż zwykle, zapowietrzył się, jakby chciał zapytać: "A co Ty robisz z moją mamą w łóżku?", z naciskiem na moją... i wystartował! Jakby na jakiś rekord szedł. W kogo on się wrodził, ja się pytam się?!


sobota, 2 sierpnia 2014

Nieprzepisowo #10 Pora na tele-Lucjanka czyli co z tą Polską?

Wszystko zaczęło się mniej więcej po studiach. Mnie to na szczęście nie dotyczy- pomyślałam wtedy. Wyjechała moja bliska kuzynka, prawie siostra. Bez perspektyw na pracę, bez szkoły (różnie się ludziom życie układa) postanowiła spróbować sił na obczyźnie. Pół roku do roku, tak mówiła. A siedzi już 7 lat. W międzyczasie wyszła za mąż, powiła dwóch synów. Wybudowała dom, kupiła samochód. A do kraju przyjeżdża na wakacje, albo od wielkiego święta. Ale nie mam do niej żalu. Żal mam do Polski, że na to pozwoliła. 

środa, 30 lipca 2014

Nieprzepisowo #9 Z pamiętnika Matki- Aparatki

"Łapię chwile ulotne jak ulotka, ulotne chwilę łapię jak fotka". Tak śpiewali chłopaki z Paktofoniki, a ja się z nimi zgadzam. Co jest takiego w tym maleńkim ciałku, że nie można oderwać on niego oczu? A jak się już oderwie, to tylko po to, aby chwycić za aparat i strzelać foty bez opamiętania. Nigdy nie pojmowałam fenomenu focenia rączek, stópek, a dziś sama łapałam w kadr ziewanie. Enjoy!

sobota, 26 lipca 2014

Nie ma weny, nie ma bastaleny #1

Ale są wspomnienia. Zdjęcia. A kolejny post z serii Nieprzepisowo pisze się. Będzie bardzo osobiście. Z refleksją, tym razem tylko gorzką. Ponadto testuję kolejny nabytek z przeceny. Niebawem znowu się pochwalę. Póki co wrzucam kilka fotek i uciekam do garów. Gotuję się na nowy miesiąc. Kiss! 

poniedziałek, 21 lipca 2014

Nieprzepisowo #8 Położnice, baletnice czyli ciężko matką być!

Czasy się zmieniają. Podejście do położnic także. Kiedyś zalecano wypoczynek. Najlepiej nie ruszać się przez cały połóg. Tylko jeść, spać i sr@ć. Dziś jest inaczej. Wystarczy ze zejdzie znieczulenie z nóg, zawroty głowy miną, a już wymagają pląsania niczym baletnice. Medycznie tłumaczy się to szybszym oczyszczaniem organizmu z poporodowych farfocli, pobudzeniem do gojenia i obkurczania, tego co się za bardzo rozkurczyło. Jak dla mnie nowa szkoła ma sens. Fakt, lepiej pozbyć się brudów, niż być mikrobiologiczną wyżerką. Jednak doba po porodzie do najprzyjemniejszych nie należy. Szczególnie jeśli w tle nieproszona cesarka.

wtorek, 15 lipca 2014

Nieprzepisowo #7 Oskarżam Cię o wypięknienie

- Chłopak będzie?! - głos nieznajomego Pana wyrwał mnie z zamyślenia.
- A po czym Pan wnosi? - zapytałam nieco zdziwiona. Czyżby Młody dawał jakieś niewidzialne znaki. Siusiak mu wystaje czy co???
- No wie Pani, to widać! - dodał z nonszalanckim uśmieszkiem ów Pan. 
A miła współtowarzyszka Pana wtrąciła - Jak to mówią, dziewczynka zabiera matce urodę. 
A dziękuję! - odeszłam z uśmiechem. 
Na chwilę udało mi się zapomnieć o całym złu tego świata. W końcu coś miłego mnie spotkało. Nikt nie zamknął mi ostentacyjnie drzwi przed nosem. Nikt nie nie-ustąpił miejsca w tramwaju. Jak to jedno słowo potrafi poprawić kobiecie nastrój.

piątek, 4 lipca 2014

Nieprzepisowo #6 Biuście w kapuście czyli złe dobrego początki

Będąc początkującą mamą karmiącą bez odpowiedniego zaplecza laktacyjnego, chociażby w postaci doświadczonej koleżanki lub mamy babci (bo o doradcach laktacyjnych i położnych nawet nie wspomnę), popełnia się masę błędów, które potrafią przyprawić o szybsze bicie serca. A jak wiadomo kondycja mamy, zarówno fizyczna, a jeszcze bardziej ta psychiczna, oddziałuje na Malucha. Zatem nim ucieszymy się, że udało nam się "podłączyć pompkę", warto liznąć nieco wiedzy o tym i owym, zarówno w kontekście małego ssaka jak i reakcji naszego organizmu na nowe.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Nieprzepisowo #5 Dawaj cyca!

Pozostając w kulinarnym kręgu, bo to w końcu blog o gotowaniu, dzisiaj o tym jak zaspokoić małego głodka kiedy dziecko wyje jak strażacka syrena, a my mamy przy sobie tylko pierś... i to niekoniecznie kurzą ;) Post ten powstał, kiedy Pępek łykał jeszcze wody płodowe. Pewne sprawy już się mocno uaktualniły. Pewne przedawniły. Ale jeden fakt pozostaje nadal niezmienny, karmienie cudem jest!


wtorek, 17 czerwca 2014

Nieprzepisowo #4 Od pierwszego spojrzenia czyli o Lucku histeryku i babci guślarce

Wierzycie w ciążowe zabobony? Zawsze wydawały mi się, takim czczym gadaniem. Będąc w odmiennym stanie, uważałam jedynie na sznurki, bo bałam się oplątania pępowiną. I tyle z przesądów. Zgagi nie miałam, więc widok owłosionego Lucka rozczulił mnie totalnie. I równocześnie utwierdził w przekonaniu, że nie warto zawracać sobie głowy babcinym bajaniem. Czyżby...? Bo jakby powiedziała Krysia Tuchałowa, pewne rzeczy nie żeby specjalnie, ale zwyczajnie przez nieuwagę, można uczynić.