Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 marca 2015

Kichaj na wiosenne przeziębienie

Powoli oswajam się z nowym miejscem. Delektuję się światłem, którego mam tu zdecydowanie więcej. I spacerami o poranku. Apropos, delektuję się także pogodą. Która tutaj jest wyjątkowo kapryśna. Podobno Bergen i jego okolice należą do najbardziej deszczowych rejonów w całej Norwegii. Nie zraża mnie to jednak. Nie ma przecież złej pogody. Są tylko źle ubrane zrzędzące wykręty. A jeśli w zanadrzu mam pyszny witaminowy koktajl. To ani wiosenne przesilenie. Ani plucha i klucha w nosie. Nie są w stanie zepsuć mi zabawy i wygłupów z Gizmolem na świeżym powietrzu.

sobota, 13 grudnia 2014

Z dalekich wypraw #9 Na świętej Lusi bułka być musi!

Normalnie o tej porze, zwyczajowo pod domem imć Jaruzelskiego, odbywały się protesty z udziałem przeciwników, jak i marsze zwolenników wprowadzenia stanu wojennego.
Takie rzeczy tylko w Polsce. Tradycyjne. Smutne. Nic, tylko się wrzucić pod "pędzące' pendolino. Ha! Bo my mamy w sobie coś takiego, co każe nam świętować przegrane bitwy. Nie przez nas rozpętane wojny. Mordy i rzezie. Płacić niebotyczne odszkodowania za nie nasze więzienia. Ale u nas. Bo my lubimy być tacy włazi w dupę uprzejmi. Dla tych, którzy później nam ją pokazują. I z wiz się śmieją prosto w twarz.
Zamiast cieszyć się. My wolimy zgrywać Mickiewiczowskiego Konrada. I cierpieć po stokroć za milijony.
Co innego Szwedzi...

środa, 12 listopada 2014

Sezon na... #9 Gotowanie dla dzieci. I krótkie wspomnienie dzieciństwa

Pamiętam ten zapach z dzieciństwa. Rozgrzany olej. Tarte jabłuszka. Placuszki.
Mama często je robiła. Zwykle posypane cukrem. Tak prosto. Tak najlepiej.
Dzisiaj sama jestem mamą. Dopiero odkrywam uroki dziecięcego gotowania. Zmagam się z Gizmolowymi brejowatymi papkiami. Na bazie kaszki i banana. Jabłka. Marchewki... Normalnie Magda Gessler wymięka ;)
I cieszę się jak głupia, gdy łyżeczka nie chce być wypuszczona z malutkich rączek. Nawet nie wiedziałam, że pierwsza zjedzona owsianka może tak wzruszyć. Serio! A kupa?! Klękajcie narody!
Dlatego postanowiłam sobie przypomnieć te smaki. Te zapachy. Po prostu... moje dzieciństwo!

niedziela, 19 października 2014

Let's celebrate the "5th" Gizmo's b-day

Najpierw Rodzice obchodzą Twoje urodziny. Roczek. Dwa. Osiemnastkę...
Nim się obejrzą, wylatujesz z domu. Na studia. Na swoje. Na zawsze. I od tamtej pory to Ty dzwonisz z chóralnym Sto lat! Bo pewnych dat się po prostu nie zapomina. 
Lecz są jeszcze te, które dopiero Cię czekają. Pączkują cierpliwie w cieplutkim inkubatorku. By po plus minus dziewięciu miesiącach, ujrzeć światło dzienne. 
I tak oto rodzi się kolejna okazja do chóralnego Sto lat! Tyle, że tym razem to Ty będziesz obchodzić ten roczek. Dwa. I osiemnastkę... Ale zanim to nastąpi celebrujesz każdy miesiąc. Każdy pojedynczy dzień. Każdą milisekundę. Przynajmniej ja tak mam.
Przecież pierwsze pięć miesięcy obchodzi się raz w życiu! Stąd to ciasto. Którego miało teoretycznie nie być. Bo Stwórca. Bo sensor. I takie tam.
Dla odmiany od Czekoladowca Gizmo, Diabelski Czekoladowiec. Sesese!

wtorek, 7 października 2014

Nieprzepisowo #15 Oszukać sumienie. Zaspokoić pragnienie, czyli kawa z mlekiem, raz!

Kawa. Jedyna rzecz, bez której nie wyobrażam sobie totalnie dnia. Potem druga. Nieraz trzecia. Czwarta. W pół do piątej.
Bywała. Przed tym, zanim różową krechą odcięłam się od źródełka.
Było ciężko. I nadal jest. 
Ale nie przez detoks. Tylko gadanie. 
Nie pij kawy! Jesteś w ciąży! 
Pijesz kawę? Przecież karmisz!
No i...???

sobota, 27 września 2014

Najpierw masa, później rzeźba czyli stejki to mistejki, a na lepszą przemianę pij mleko owsiane

Spodnie z tyłka lecą. Waga wskazuje 49.5! Oł, yeah! Tyle to ja w podstawówce ostatnio ważyłam :D
To, że ciąża nie zamieniła mnie w jedną z tych Rubensowskich balerinek, to w dużej mierze zasługa Gizmo. Natura wiedziała, co robi. Karmienie rulezzz!
Oraz odpowiedniej diety. Albo nie. Dieta to szumnie powiedziane. 
Bardziej podoba mi się... odżywianie z głową ;)

piątek, 22 sierpnia 2014

The sun, the fun. Tylko makaronu brak! [konkurs]

Konkursowo się na blogu zrobiło, konkursowo. Śniadaniowałam ostatnio u Margarytki. Teraz wieczerzam u Smacznej Pyzy. Miałam jeszcze jeden konkurs w zanadrzu, ale mi rekwizytu do zdjęcia nie chcieli do Norge wysłać. No, cóż. Ich strata ;) Póki co Pyza z makaronem w tle. Stop. Z jakim makaronem? Przecież go brak, dlatego o niego gram. I robię po raz kolejny. W końcu handmade jest w modzie.


niedziela, 10 sierpnia 2014

Nieprzepisowo #11 Cudowne dziecko niewidzialnych pedałów. Mama wraca do gry. I statusiały Stwórca czyli fit rodzinka w komplecie

Młody przygotowuje się do udziału w Tour de Pologne :) Albo przynajmniej do sztafety 4x100m. Najgorzej jest w nocy. I nie tylko z tym, bo to tylko dodatek do jego daleko posuniętej bezsenności. Jeśli uda nam się położyć przed 3.00, to jesteśmy happy. Ani bujanie, ani kąpanie... Nie pomaga nic, ani prośba, ani cyc. Już go nawet ostatnio podstępnie zatargałam do łóżka, położyłam między mną i Stwórcą. Myślę, niech i On jakiś udział w usypianie wniesie (przy okazji film oglądnąć chcieliśmy, "Ostatni, najszybszy Indian", polecam tak na marginesie). A Młody tylko łypnął, to na mnie, to na Tatę, nie bardzo ogarniał chyba sytuację, bo jakoś tak ciaśniej niż zwykle, zapowietrzył się, jakby chciał zapytać: "A co Ty robisz z moją mamą w łóżku?", z naciskiem na moją... i wystartował! Jakby na jakiś rekord szedł. W kogo on się wrodził, ja się pytam się?!


wtorek, 5 sierpnia 2014

PUT(IN) jabłko do koszyka! czyli gdzie dwóch się bije, tam Tesco korzysta

Na polityce się nie znam. Polityka się nie interesuję. Nawet codzienna indoktrynacja Korwinem przez Stwórcę nie jest w stanie tego zmienić. Im mniej wiesz, tym spokojniej śpisz. Ale na blogach wysyp jabłek. Woow! Wszyscy szarlotkują na potęgę. A ja całkiem niewzruszona, wiem, że ktoś komuś coś i wtedy on nam na złość. Ciach! A pierwsze były świniaki. I wiem jeszcze jedno... gdybyśmy nie wtykali nosa w nie swoje sprawy, to tego embarga by nie było. A tak całkiem serio, to śmieszą mnie tego typu akcje. Nawoływania narodu do zjednoczenia. Pomożecie? Pomożemy! Za każdym razem ogarnia mnie pusty śmiech i stukam się w czoło. I tylko żeby nie było! Tym postem nie łączę się w bólu. Spodobało mi się jedynie hasło reklamowe Tesco. 

poniedziałek, 7 lipca 2014

Żurawinowa wieża Pana Kejka

Wydaje mi się, że sytuacja z Młodym już nam się ustabilizowała. Oczywiście miewamy jeszcze takie chwile, że nie wiemy, o co kaman, ale dostaje wtedy cyca i jest spokój ;) Małymi kroczkami staram się powrócić do starych nawyków kulinarnych i pichcę coś więcej niż tylko twarożek z Biedry albo zupę z gwoździa. Po szalonych dwóch miesiącach mam w końcu czas, aby spokojnie delektować się śniadaniem, a nie jak do tej pory żyć miłością do Pępka i Stwórcy. Zaczynam też pomału wprowadzać do posiłków "zakazany owoc". Jeśli Młodego wysypie po dzisiejszej kolacji, to będzie Żura wina i pana Kejka, a nie Matki- Wariatki... ;)

niedziela, 29 czerwca 2014

29 czerwca...

Odkąd mój świat "podporządkowany" jest pod cyca, znaleźć czas na cokolwiek graniczy z cudem. Na przykład takie ciasto... Ktoś powie, cóż za problem zrobić. Ano, nie problem, ale czasu potrzeba. Skupienia. Od 6. na rzęsach. W rozkroku między pieluchą, a ciamkaniem. Starałam się bardzo, bo i okazja ku temu była. Ciut nie wyszło. Ale polecam. Może Wy będziecie mieć więcej szczęścia. Czasu... 
P.S. Najlepszego!

czwartek, 12 czerwca 2014

Wake me up before you go go!

Młoda mama potrzebuje się wyspać. Też mi nowość! Ale kiedy?- pytam. Kiedy? Noce przerywane. Przewijane. Przemasowane. Dzionki przesprzątane. Przegotowane. Przeprane. Choć podobno nie mam co narzekać. Cztery, pięć godzin nieprzerwanego snu to luksus. Jednak najgorzej jest nad ranem. Wtedy najbardziej padam na paszczaka, a Młody już za cycem węszy. Więc czym prędzej go do ulubionej bimbałeczki, a sama poddaję się konsumpcji wspomagająco- pobudzającej. Ooo, tak!

wtorek, 10 czerwca 2014

Nieprzepisowo #3 Powiedz mi co jesz, a powiem Ci czy spać będziesz

Po dziewięciu miesiącach totalnego, kulinarnego rozpasania, nastał czas wyrzeczeń i rosołków. Przekonałam się o tym już pierwszej nocy. Zaraz po opuszczeniu szpitalnej pryczy- smyczy wpierdzieliłam, aż mi uszy ze szczęścia klaskały, pół opakowania czekoladek! Oj, noc nieprzespana, na w pół czuwana była. A mama mówiła- "Ostra dieta teraz Cię czeka". Ale ja wiedziałam lepiej. No, to jak wiedziałam, tak nie spał(am) przez moją głupotę i łakomstwo. 

sobota, 7 czerwca 2014

Sezon na... #3 Na chłodzenie. The ser

Może i są tuczące, ale póki co tylko one mi zostały na otarcie łez po truskawkach. Poza tym są kopalnią witamin i minerałów, rzadko kiedy wywołują alergie, dzięki czemu są idealne dla dzieci i niemowląt. Natenczas dla mnie i Pępka jedyne i słuszne owocki. A i "człowiekom" na diecie nie zaszkodzi spożywanie ich co drugi dzień. Ja mam ochotę na banana i takie cudo zrobiłam z rana!

niedziela, 11 maja 2014

Sezon na... #2 Rabarbar. Tarta z ostatniego toczenia

Szaleństwa nie będzie. Wiosenny MUST HAVE raczej nie inaczej. Z resztą na niewiele mnie teraz stać, mentalnie i fizycznie. Ledwo dotoczyłam się na ryneczek LIDLa po rabarbar. Miało być na krucho, ostatecznie zdecydowałam się na szybkiego francuza. Ale było warto. Pępuszkowi chyba też smakowało. Swoją drogą, już wiem czemu z niego taki byczek rośnie ;)


czwartek, 8 maja 2014

Czary rabarbary na nocne koszmary

Atrakcje 9. go miesiąca w postaci nieprzespanych nocy, bólów pleców i ogólnego zmasakrowania z dnia na dzień przybierają na sile. Młody wierci się i rozpycha jak szalony. Zastanawiam się, po kim on ma takie długie kopytka? Hehe, po mamusi oczywiście ;)  Do pakietu dodać mogę pogodę. Narzekać nie powinnam, bo ciepło. Jednak dla Pingwinka zbyt ciepło. Dlatego razem z Młodym chłodzimy się.


czwartek, 24 kwietnia 2014

Brownie z mikrofali na kolana Was powali

Jak to mówią: "minuta w ustach, godzina w żołądku, całe życie w biodrach"! Ale przynajmniej się nie narobicie i zmywania jakby mniej. Deser z mikrofali w dosłownie 5 min? Nie wierzyłam. Sprawdziłam. A teraz jem... yyhhyy tzn. już nie, bo minuta minęła ;)

piątek, 18 kwietnia 2014

Panie proszą Panów

Zawsze ciekawił mnie fenomen mazurka. Czemu jest to takie "wielkanocne" ciasto? Czy to kwestia tych wszystkich puzderek na wierzchu, bo wszystkie one jakieś takie przybajerzone są. Postanowiłam sprawdzić. Początkowo miał być krówkowy, ale po otwarciu mleka kokosowego okazało się, że mam niezłą śmietankę i przepis lekko zmodyfikowałam. Znowu eksperymentalne wykonanie.

środa, 16 kwietnia 2014

Sorry, taki mamy klimat

Spojrzawszy wczoraj na pogodę za oknem, mimowolnie zaczęłam nucić: "Pada śnieg, pada śnieg, dzwonią dzwonki sań...". No tak, problem w tym, że to Wielkanoc, a nie Boże Narodzenie. Cóż...? Zainspirowana białym puchem taką oto skąpaną w śnieżnobiałej polewie babkę popełniłam. Niezwykle eksperymentalnie. Niezwykle pyszną. Niezwykle nieskromnie powiem.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Z dalekich wypraw #4 Five o'clock. Tart time!

W lodówce zalegała mi kostka twarogu. A dawno nie piekłam nic słodkiego. Tak sobie pomyślałam, że weekend to odpowiednia pora, aby nadrobić zaległości. Mało być szybko, mało być smacznie! Dlatego znowu tarta. I znowu biała. I prawdziwie angielska. Tarta, której nie powstydzi się Królowa. Omomom!