Atrakcje 9. go miesiąca w postaci nieprzespanych nocy, bólów pleców i ogólnego zmasakrowania z dnia na dzień przybierają na sile. Młody wierci się i rozpycha jak szalony. Zastanawiam się, po kim on ma takie długie kopytka? Hehe, po mamusi oczywiście ;) Do pakietu dodać mogę pogodę. Narzekać nie powinnam, bo ciepło. Jednak dla Pingwinka zbyt ciepło. Dlatego razem z Młodym chłodzimy się.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kompot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kompot. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 8 maja 2014
środa, 25 grudnia 2013
Bez kompotu z suszu, nie masz animuszu!
Nie szczególnie za nim przepadam, ale trzeba przyznać mu jedno- nic tak nie koi żołądka po wigilijnym obżarstwie. Kompot z suszu, bo o nim mowa jednoznacznie kojarzy się z Wigilią. Z tego też względu nie powinno zabraknąć go na świątecznym stole. Powiem nieskromnie tak: udał mi się tegoroczny kompot. Był idealny!
Subskrybuj:
Posty (Atom)