sobota, 8 lutego 2014

Toudy in a hole

Bombel przyszedł z pracy i oznajmił, że jego kolega na lunchu zjadł ropuszkę w dziurze. Zdębiałam. Pomyślałam, że się zgrywa, ale po chwili wytłumaczył mi co tak naprawdę ów kolega jadł. To nic innego jak rodzaj angielskiej zapiekanki z kiełbaską. Według mnie doskonale nadaje się na leniwe, sobotnie śniadanie lub kolację. 

piątek, 7 lutego 2014

Kuskus (i) my

Mięso mielone kończy u mnie zazwyczaj jako kotlet albo spaghetti. Rzadko kiedy robię z nim coś więcej. Jednak, aby nie wiało nudą na blogu i na talerzu, wykombinowałam klopsa. A że ostatnio rozsmakowałam się w kuskusie, domyślacie się za pewne dzisiejszej mieszanki. Kuskus kusi nas!

niedziela, 2 lutego 2014

Do trzech razy Meksyk

Fasola rozpoczęła i kończyła ten kulinarny tydzień. Tym razem wystarczy kawałek dobrej kiełbasy i przepyszną zupę mamy w kwadrans. Dzisiejsze dzieło wieńczy makaron z...

sobota, 1 lutego 2014

Stary człowiek, a może...

...czasem dobrze zjeść. Zwłaszcza, że okazja temu sprzyja. W końcu podwójnie urodzinowy obiad do czegoś zobowiązuje! Dzisiejszy wpis nie będzie może spektakularny pod względem kulinarnym. Zamieszczam go raczej jako ciekawostkę kulinarną. 

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Nie takie chili ostre, jak je malują

Podpatrzyłam przepis na zupę i "moją" wersję prezentuję poniżej. Choć w nazwie zawarte jest chili zupka w rzeczy samej nie wydaje się specjalnie ostra. Do czasu, aż nie przegryzie się jalapeno ;) Meksykańska fascynacja nadal trwa...

niedziela, 26 stycznia 2014

Niedzielne przysmaki z Gordonem

Stało się! Uległam Gordonowi! Obiecałam sobie, zupełnie nie wiem czemu, że nie ugotuję nic z jego przepisów. A jednak... jest on tak cenionym i kopiowanym do granic możliwości kucharzem, że nie sposób przejść obok jego kuchni obojętnie. Szczególnie, iż dla wielu osób jest ona całkiem prosta i szybka, niczym naszej rodzimej Magdy G. Troszkę musiałam zmodyfikować dzisiejszy przepis, ze względu na brak świeżych ziół. Aha, i nie będę sobie łamała języka francuszczyzną. 


sobota, 25 stycznia 2014

Breakfast with You #8 Miały być ruskie, ale ruskie wyszły ;)

No, no jak wyszły, to będą naleśniki na słodko. Taki powrót do dziecięcych lat. Najlepsze robił mój chrzestny. Patelnię zawsze smarował słoniną. To był chyba jego tajemny sekret udanych naleśników. Moja mama je potem troszkę update'owała. Z dodatkiem sera, cynamonu, podsmażała na maśle. I zawsze zwijała w trójkąty. Ech, palce lizać!