sobota, 19 lipca 2014

Zakazany czekoladowiec na "drugie" urodziny Gizmo

Druga miesięcznica. Nie ma to tamto, trzeba było cosik specjalnego wypiec. No i padło na zakazanego czekoladowca. Jeszcze tak brzydko pysznego, albo pysznie brzydkiego ciasta nie jadłam! A nazwę sobie zmieniłam. Ot, co! Takie skojarzenie do chrumkania Gizmo ;) Bo to w końcu dla Niego. Serduszko.

czwartek, 17 lipca 2014

Mój pierwszy krem

Pomału wracam do starych nawyków żywieniowych. Po żurawinie wysypu nie było, to próbujemy dalej. A dalej taka zupa. I mój pierwszy krem. Plus bagietka czosnkowa. O, jak mi tego brakowało! A jutro się okaże, czy nie namieszałam w jelitkach Młodego. Dla złagodzenia z dużą ilością koperku. Uwielbiam!

wtorek, 15 lipca 2014

Nieprzepisowo #7 Oskarżam Cię o wypięknienie

- Chłopak będzie?! - głos nieznajomego Pana wyrwał mnie z zamyślenia.
- A po czym Pan wnosi? - zapytałam nieco zdziwiona. Czyżby Młody dawał jakieś niewidzialne znaki. Siusiak mu wystaje czy co???
- No wie Pani, to widać! - dodał z nonszalanckim uśmieszkiem ów Pan. 
A miła współtowarzyszka Pana wtrąciła - Jak to mówią, dziewczynka zabiera matce urodę. 
A dziękuję! - odeszłam z uśmiechem. 
Na chwilę udało mi się zapomnieć o całym złu tego świata. W końcu coś miłego mnie spotkało. Nikt nie zamknął mi ostentacyjnie drzwi przed nosem. Nikt nie nie-ustąpił miejsca w tramwaju. Jak to jedno słowo potrafi poprawić kobiecie nastrój.

Midnight son

Dzień polarny ma to do siebie, że zegar biologiczny totalnie szaleje. Nie chce się spać, za to ciągle chce się jeść! Coś za coś ;) Nawet Młody od pewnego czasu wyznaję tę zasadę, czym sprawdza moją cierpliwość, wyrabia biceps- triceps oraz wysysa bimbały, aż do kręgosłupa. Dziś postanowił "zrobić" ze mną szybki chlebek bananowy. W sam raz na śniadanie. Może nawet o północy...

niedziela, 13 lipca 2014

Długo robiona tarta, bardzo szybko zżarta. Niedziela na Sommarøy

Czy uwierzycie, że z tą tartą walczyłam cztery godziny, chociaż przepis zamyka się w jednej? Ściślej mówiąc nie z tartą, a z Młodym, który postanowił, urządzić wieczorny koncert. Bez Mamy nie usnę. No to hop, cyca w paszczękę. Ale niestety tym razem to nie pomogło. Sprawę zakończyło lulanie i mizianie. A tarta robiła się z przerwami. Za to w jakich okolicznościach przyrody zżarta. Spójrzcie...

poniedziałek, 7 lipca 2014

Żurawinowa wieża Pana Kejka

Wydaje mi się, że sytuacja z Młodym już nam się ustabilizowała. Oczywiście miewamy jeszcze takie chwile, że nie wiemy, o co kaman, ale dostaje wtedy cyca i jest spokój ;) Małymi kroczkami staram się powrócić do starych nawyków kulinarnych i pichcę coś więcej niż tylko twarożek z Biedry albo zupę z gwoździa. Po szalonych dwóch miesiącach mam w końcu czas, aby spokojnie delektować się śniadaniem, a nie jak do tej pory żyć miłością do Pępka i Stwórcy. Zaczynam też pomału wprowadzać do posiłków "zakazany owoc". Jeśli Młodego wysypie po dzisiejszej kolacji, to będzie Żura wina i pana Kejka, a nie Matki- Wariatki... ;)

piątek, 4 lipca 2014

Z dalekich wypraw #5 Dzień hot doga pod biegunem

Niechlujny Rudolf jest analogią do amerykańskiej kanapki znanej jako Sloppy Joe. W składzie zawiera ona wołowinę, cebulę, sos pomidorowy, przyprawy. Podawana w formie hamburgera, z tą jednak różnicą, że mięso tutaj jest luźno i "niechlujnie" (ang. sloppy) rozdrobnione, a nie tak jak w klasycznym burgerze zwarte w kotlet. Do tego jeszcze coleslaw na kiszonej kapuście i mamy obiad w amerykańskim stylu. Dzień hot- doga uczciliśmy "niechlujnym" burgerem. 

Nieprzepisowo #6 Biuście w kapuście czyli złe dobrego początki

Będąc początkującą mamą karmiącą bez odpowiedniego zaplecza laktacyjnego, chociażby w postaci doświadczonej koleżanki lub mamy babci (bo o doradcach laktacyjnych i położnych nawet nie wspomnę), popełnia się masę błędów, które potrafią przyprawić o szybsze bicie serca. A jak wiadomo kondycja mamy, zarówno fizyczna, a jeszcze bardziej ta psychiczna, oddziałuje na Malucha. Zatem nim ucieszymy się, że udało nam się "podłączyć pompkę", warto liznąć nieco wiedzy o tym i owym, zarówno w kontekście małego ssaka jak i reakcji naszego organizmu na nowe.